Michael O'Leary, szef Ryanaira, nie zmienia swojego krytycznego podejścia wobec Lotniska Warszawa-Radom, jak i Portu Polska, czyli projektu realizowanego przez spółkę Centralny Port Komunikacyjny.
Sternik niskokosztowca z Irlandii, po konferencji podczas której tani przewoźnik ogłosił
osiemnaście nowych tras z Warszawy i Modlina, podtrzymał swoje zdanie o lotniskowych inwestycjach w Sadkowie i Baranowie.
– Radom to jedna, wielka porażka. Nie zarabia żadnych pieniędzy, obsłużył w tym roku na razie tylko 100 tys. pasażerów. To jest lotnisko bez przyszłości. Myślenie o nim to strata czasu – nie krył gorzkich słów Irlandczyk.
Jego zdaniem Polska powinna rozwijać ruch lotniczy w tym regionie kraju z Modlina i Lotniska Chopina, gdzie wzrosty są wyraźnie widoczne.
Na pytanie o plany związane z Portem Polska szef niskokosztowca był równie stanowczy i szczery, jak w przypadku Radomia. – Nie mamy żadnych planów dotyczących Portu Polska czy CPK, nazwa jest bez znaczenia. To taki polityczny "biały słoń" – stwierdził O'Leary, dla którego to projekt bardzo drogi w utrzymaniu i nie przynoszący żadnych korzyści, a zarazem stanowiący ogromne obciążenie dla jego właściciela. Według niego najlepiej byłoby więc nie "wyrzucać" na niego więcej pieniędzy, bo doprowadzi pomysłodawców do totalnego upadku.
– Nikt nie będzie chciał jechać do lotniska oddalonego o 100 kilometrów od Warszawy. Jeśli Warszawa chce się rozwijać, a widzimy, że robi to, to niech decydenci zwiększą przepustowość terminali w Modlinie i na Lotnisku Chopina. Mają tutaj na miejscu dwa świetne lotniska, które świetnie obsługują Warszawę – uważa szef niskokosztowca z Zielonej Wyspy.
Dla Irlandczyka projekt Port Polska jest tylko fantazją polityków. Podsumował go określeniem "zamek w chmurach" i jego zdaniem nie powinno marnować się środków na takie inwestycje.